07.11.2011

Drożdzowe serduszka malinowe



Zima nadchodzi już dość pewnie do nas. Już teraz mam ochotę na różne smakołyki które kojarzą mi sie z ciepłem domu i bezpieczeństwem. Bez wątpienia ciasto drożdżowe w różnych odcieniach jest takim smakołykiem i jakoś tak kojarzy mi się z zimowymi wieczorami przy których czas leci leniwie. Dzisiaj proponuje drożdzowe serducha z malinowym nadzieniem. Nie będzie to kompletny przepis ponieważ tą propozycję ciasta drożdzowego już zamieszczałam na blogu, jedynie nadałam inny kształt, i nieco inne nadzienie :) Polecam dla urozmaicenia :)
P.S.: przepraszam za jakość zdjęcia, niestety nie było możliwości do zrobienia lepszego.

DROŻDŻOWE SERDUSZKA Z KONFITURĄ MALINOWĄ
ciasto drożdzowe przygotowane według tego przepisu
kilka łyżek konfitury malinowej ( u mnie homemade :D) - może być każdy dowolny smak, który lubicie
jajko rozkłócone do posmarowania serduszek
cukier ewentualnie do posypania

Ciasto przyrządzić dokładnie jak w przepisie z linku. Kiedy mamy już podzielone ciasto na 16 równych częsci nadajemy im kszatł bułeczek, które spłaszczamy, rozwałkujemy coś na kształt koła. Smarujemy konfiturą, zostawiając rant około 1-2 cm. Każde 'koło' zwijamy jak naleśnik, i zginamy w pół. Następnie przekrawamy do 3/4 wysokości i wywijamy brzegi na zewnątrz tak by powstało nam serduszko. Z każdą następną porcją ciasta robimy tak samo. To jest jedyna zmiana z przepisie. Resztę robimy również tak samo jak na początku, czyli pozostawiamy do napuszenia, smarujemy rozkłóconym jajkiem, posypujemy cukrem i tak jak w przepisie pieczemy w 220 stopniach przez około 10-15 minut, lub do zarumienienia.
Smacznego :)

4 komentarze:

  1. sliczne:) i chetnie sie poczestuje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedawno też takie sobie z moimi bąkami wypiekaliśmy - ale z mielonymi 'włochami' ;D

    Dziewczynki podrzuciły pomysł, żeby właśnie spróbować wersji, jak zrobiłaś Ty, z jakąś czerwonym w kolorze marmoladą - porzeczkową, malinową czy wiśniową... ale nasza Gosposia Dob. nie chciała ryzykować, nie będąc pewną, czy by się tak udało - bo może marmolada by przy pieczeniu 'spłynęła'?

    Twoje drożdżówy wyszły świetnie! :]

    Pozdrawiam,
    N. z nenechasobie.blox.pl
    (oraz owsianakraina.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń